Orlęta zagrały do ostatniego gwizdka!

ORLĘTA CIELĄDZ

Herb Orlęta Cielądz

4:3

Herb Olimpii Jeżów

OLIMPIA JEŻÓW

Końcówka września nie rozpieszcza nas pod względem temperatur, ale w środę 22 września, na boisku w Cielądzu, wszyscy byli bardzo rozgrzani. Orlęta podejmowały Olimpię Jeżów, drużynę która w lidze wyprzedzała nas o 6 punktów. I tak jak w dwóch poprzednich spotkaniach z Koroną Łaguszew i Manchatanem Nowy Kawęczyn, tak i w tym meczu, graliśmy o „6” punktów.

Orlęta w spotkaniu z Olimpią Jeżów wystąpiły w następującym składzie: Bramkarz: Miłosz Niewolski; Obrona: Jakub Bieńkowski, Tomasz Woźniak (kap.), Jakub Redlicki, Michał Lichtfeld (46’ Jakub Kotynia); Pomoc: Adrian Małecki (80’ Filip Słodki), Marcin Ciesielski, Marcin Kieliszek, Kacper Kozłowski, Mateusz Lewandowski (65’ Radosław Stępniak); Napastnik: Jarosław Karaś.

Początek meczu, bardzo dobry w naszym wykonaniu, graliśmy konsekwentnie w obronie, tworzyliśmy dogodne sytuacje. Niestety dla Orląt w bardzo dobrej dyspozycji, przynajmniej w pierwszej części meczu, był golkiper Olimpii. Gdy wydawało się, że piłka wpadnie do siatki i będziemy się cieszyć z prowadzenia, bramkarz gości ratował swoją drużynę. Piłkarze Olimpii nie przyglądali się naszej grzej, bardzo dobrze operowali piłką, grali na szybkich skrzydłowych, którzy sprawiali nam sporo problemów. Po dwudziestu minutach konstruktywnej gry, nasza maszyna się zacięła, byliśmy wolniejsi, podejmowaliśmy złe wybory, było dużo niedokładności i lęku w naszych szeregach. Goście to skrupulatnie wykorzystywali. Proste błędy zamieniły się w dwubramkową stratę. Znów niepotrzebne nerwy i złość, trochę na siebie trochę na kolegów. Na szczęście wszystko to przeobraziło się w chęć zwycięstwa. Do przerwy Orlęta Cielądz 0:2 Olimpia Jeżów.

Ligowy mecz Orląt i Startu po 20 latach!

ORLĘTA CIELĄDZ

Herb Orlęta Cielądz

0:4

Herb Startu Brzeziny

START BRZEZINY

Na drogą połowę wyszliśmy pewni siebie, wiedzieliśmy że w tym meczu musimy zdobyć punkty. Początek drugiej połowy wymarzony. W 50’ wyprowadzamy kontratak, piłka trafia pod nogi Kacpra Kozłowskiego, który uderza z 30-stu metrów, futbolówka leci prosto w bramkarza i nagle spada uderzając golkipera w kolana. Do odbitej piłki dopada Adrian Małecki, który zdobywa dla nas  kontaktową bramkę. Orlęta naprawdę uwierzyły, że ten mecz jest do wygrania. Tym bardziej, że piłkarze Olimpii, po fantastycznej pierwszej połowie, zdecydowanie zwolnili tempo gry. Gościom zaczynało brakować sił, a my się rozpędzaliśmy.

W 54’ doskonałej okazji na wyrównanie nie wykorzystał Jarek Karaś. Chwilę później swoimi zdolnościami wykazał się Miłosz Niewolski, ratując nas przed stratą bramki. Znów dochodzimy do głosu i znów dobra interwencja bramkarza Olimpii. Dopiero w 63’ po kolejnym kontrataku zdobywamy bramkę. Jarek Karaś przytrzymuje piłkę na połowie przeciwników, przegrywa na lewe skrzydło, do wbiegającego Marcina Ciesielskiego. Pomocnik Orląt uderza z 25 metrów w stylu knuckleball, piłka tuż przed bramkarzem zmienia kierunek i wpada do siatki. Doprowadzamy do wyrównania, niestety nasza radość nie trwa zbyt długo. W 69’ po złym wyprowadzeniu piłki przez obronę Orląt, Olimpia obejmuje prowadzenie i znów zaczyna grać swoją piłkę.

Na nasze szczęście decydujący w tym spotkaniu był zapas sił. W 80’ wykonujemy rzut wolny od strony trybun. Do piłki podchodzi Kacper Kozłowski, pomocnik Orląt silnym uderzeniem posyła futbolówkę na krótki słupek, akcję zamyka Marcin Ciesielski, który zdobywa trzecią bramkę dla naszej drużyny. Do końca zostało dziesięć minut, do zdobycia tylko jedna bramka która zapewni Orlętom trzy punkty, w tym czasie można również stracić bramkę i ten cenny punkt. Orlęta nie zamierzają ustępować, gramy pewniej i szybciej, nie tylko w obronie ale przede wszystkim w ataku.

Doliczony czas gry powoli się kończył, mieliśmy sporo szczęścia, bo Miłosz po raz kolejny ratował nas w bardzo trudnej sytuacji. Wznawiamy od bramki, długie podanie do przodu, gdzie udało nam się wywalczyć rzut rożny. Do piłki podchodzi Kacper Kozłowski, wrzucą cięta piłkę na drugi słupek, akcję ponownie zamyka Marcin Ciesielski, i po raz trzeci tego dnia był skuteczny. Piłka wpada do siatki, obejmujemy prowadzenie, arbiter główny wskazuje na środek po czym kończy spotkanie. Trzy punkty zostają w Cielądzu.

Emocji związanych z dzisiejszym meczem nie da się opisać słowami. Radość po zwycięstwie w tak dramatycznych okolicznościach to coś wspaniałego. Tym bardziej że początek sezonu nie dostarczał nam wielu powodów do radości. Wygrana tym bardziej cenna, że większość drużyn z dołu tabeli punktowała w dzisiejszych spotkaniach. Nie uciekliśmy więc za daleko od strefy spadkowej, ale znacznie przybliżyliśmy się do środka tabeli. Cieszy postawa drużyny, pomimo słabszego okresu, gramy w każdym meczu do końca i do końca walczymy o punkty.


Zostań Orlikiem
LKS Orlęta Cielądz

Stowarzyszenie Kultury Fizycznej
Ludowy Klub Sportowy Orlęta Cielądz

Zaprasza dzieci i młodzież
na treningi piłkarskie

TEL: 530-310-323