Skip to main content

2019.03.30 Orlęta Cielądz 1:7 Mazovia Rawa Mazowiecka (D2)

D2: Mazovia wciąż za silna dla Orląt!
Herb Orlęta Cielądz

1:7

Herb Mazovii Rawa Mazowiecka

Jeszcze przed rozpoczęciem ligi Młodzików D2, zdawaliśmy sobie sprawę, że będziemy grać z najlepszymi zespołami w okręgu. Do takich drużyn należy Mazovia Rawa Mazowiecka, nasz dzisiejszy przeciwnik.

Orlęta mecz z Mazovią rozegrały w następującym składzie: Bramkarz: Kacper Kamiński; Obrona: Dawid Rzadkiewicz, Adrian Heleniak, Michał Suski, Daniel Klimczak; Pomoc: Fabian Królak, Bartosz Zaręba, Aleksander Kucharski; Napastnik: Aleksander Kłos; Rezerwowi: Marcin Kłos, Dorian Gawot, Mateusz Czech, Kacper Bernacki.

Spotkanie nie rozpoczęło się po naszej myśli, już w 3’ Mazovia wychodzi na prowadzenie. Bramkę straciliśmy na własne życzenie. W prostej akcji bez większego zagrożenia mamy problem z wybiciem piłki poza pole karne. Napastnik gości uderzył po krótkim i piłka wpadła. Przez kolejne dwadzieścia minut, mecz się wyrównał. Mazovia mimo lepszej umiejętności indywidualnych i zespołowych, nie mogła przedrzeć się przez naszą obronę. Orlęta grały prostą piłkę, długie wybicie na kontrę. Często przy piłce w naszym zespole był Bartosz Zaręba, który dwoił się i troił, w akcjach ofensywnych. Dobrze z przodu zagrali Fabian Królak i Olek Kucharski, często nękając obrońców Mazovii. Doskonale z tyłu spisywali się Dawid Rzadkiewicz, Adrian Heleniak i Michał Suski, piłkarze Mazovii naprawdę mieli sporo problemów z minięciem naszej defensywy. To był nasz najlepszy okres w meczu, cała obrona doskonale radziła sobie z atakami Mazovii. Co więcej, dwukrotnie byliśmy blisko zdobycia bramki. Najpierw po zagraniu Bartosza Zaręby z rzutu rożnego, Michał Suski pomylił się o centymetry. Chwilę później Bartosz Zaręba wykonywał rzut wolny, piłka trafiła do Olka Kucharskiego, który nie trafił dokładnie i bramkarz obronił strzał.

W 24’ dochodzi do wyrównania, za sprawą bramki samobójczej jednego z obrońców Mazovii. Goście szybko się odgrywają i minutę później znów wychodzą na prowadzenie. Z naszej strony zabrakło konsekwencji w obronie, zostawiliśmy za dużo przestrzeni przed polem karnym i w efekcie tracimy drugą bramkę. W 30’ tracimy trzecią bramkę po strzale w krótki róg, Kacper Kamiński mógł się trochę lepiej zachować. Wcześniej jednak nasz bramkarz, dobrze wyczuł intencje napastnik gości i wyszedł w odpowiednim momencie odbierając mu piłkę, ratując tym samym drużynę prze utratą bramki.

Druga połowa, należała zdecydowanie do Mazovii. Orlęta opadły już trochę z sił, efektem czego była mniejsza dynamika w obronie i kontrach. Mazovia zdobyła jeszcze cztery bramki, w tym dwie po naszych ewidentnych błędach. Gdybyśmy uniknęli niefrasobliwości w wybijaniu piłki, wówczas rozmiary porażki byłby mniejsze. W drugiej części nie mieliśmy zbyt dużo okazji do zdobycia bramki.  Orlęta ostatecznie przegrały z Mazovią 1:7, ale są powody do zadowolenia.

Na 16 chłopców grających dziś w Orlętach, 6 było z rocznika 2007 (w ty obydwaj bramkarze),  3 z rocznika 2008 i 5 z rocznika 2009. Pomimo słabszych warunków fizycznych, co w takiej kategorii wiekowej ma znaczenie, potrafiliśmy postawić się lepiej wyszkolonej drużynie. Porażka zawsze boli. Nawet jeżeli zdajemy sobie sprawę że chłopcy dopiero się uczą, dla nich wynik zawsze będzie najważniejszy. Cieszy mnie, że drużyna przyjęła tą lekcję z pokorą, że nie było pretensji do kolegów, którzy zagrali dziś troszkę gorzej. Wierzę iż przyjdzie dzień, w którym ta drużyna będzie cieszyła się z równie okazałego zwycięstwa.