
1:7

Miedniewiczanka Miedniewice uchodziła za najsłabszą drużynę ligi. Dlatego ważnym było aby na ich terenie zdobyć trzy punkty. Wynik bardzo dobry, ale gra pozostawia wiele do życzenia.
Orlęta mecz rozpoczęły w następującym składzie: Bramkarz: Patryk Woźniak; Obrona: Patryk Prokopczyk (78’ Dominik Czerwiński), Marcin Ciesielski, Karol Gwiazdowicz, Adam Socha; Pomoc: Daniel Skoneczny, Radosław Nowacki, Mateusz Skoneczny Rafał Głębocki (3’ Jakub Zaręba), Michał Żatkiewicz (75’ Kacper Kozłowski); Napastnik: Mateusz Dzikowski; Rezerwowi: Dominik Czerwiński, Jakub Zaręba, Kacper Kozłowski.
Już pierwsze minut spotkania pokazały nam, że w Orlętach czegoś brakuje. Mieliśmy dużo problemów z opanowaniem piłki czy wymianą kilku podań w środku pola. Na domiar złego już w 3’ Rafał Głębocki doznał urazu i musiał opuścić boisko. Miedniewiczanka nie zamierzała bronić bramki i grała otwarty futbol, niestety nie mogliśmy z tego skorzystać. Gospodarze stworzyli sobie kilka dobrych okazji, ale po raz kolejny ratował nas Patryk Woźniak. Orlęta zupełnie gubiły się przy własnych kontratakach. Dlatego sposobu na zdobycie bramki, szukaliśmy w zagraniach za plecy obrońców. Efektem zmiany stylu gry była bramka zdobyta w 12’. Marcin Ciesielski zagrywa piłkę z rzutu wolnego, za plecy stopera Miedniewiczanki. Bramkarz gospodarzy wychodzi do piłki, ale Mateusz Dzikowski jest szybszy i przedłuża ją głową. Futbolówka mija bezradnego golkipera i wpada do bramki.
Pomimo chaotycznej gry wychodzimy na prowadzenie. Orlęta trochę się uspokoiły, zaczęliśmy więcej grać piłką, choć to gospodarze byli groźniejsi w atakach. W ciągu kilku minut stworzyli trzy kolejne okazje bramkowe, których na nasze szczęście nie wykorzystali. W ostatniej chwili ratowali nas albo stoperzy albo bramkarz. W 36’ piłkę na lewej stronie otrzymuje Jakub Zaręba, sędzia liniowy sygnalizuje spalonego, główny jednak karze grać dalej. Jakub wychodzi sam na sam i zdobywa drugą bramkę dla Orląt. Po protestach wniesionych przez piłkarzy Miedniewic, arbiter główny skonsultował cała sytuację z liniowym i uznał bramkę. Piłka została po drodze dotknięta przez obrońcę, co w myśl przepisów niweluje spalonego.
Jeszcze przed przerwą mieliśmy dwie doskonałe okazje do zdobycia bramki. Najpierw Mateusz Dzikowski wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale w momencie uderzenia piłka podbiła się do góry i poszybowała nad bramką. W podobnej sytuacji znalazł się Michał Żatkiewicz, ale bramkarz wyszedł dużo wcześniej skracając kąt. Michał strzelił w kierunku bramki, ale piłka była za bardzo odchodząca i minimalnie minęła słupek. Do przerwy Miedniewiczanka Miedniewice 0:2 Orlęta Cielądz.
Druga odsłona meczu, to już całkowita dominacja Orląt, choć i w tej części meczu nie ustrzegliśmy się błędów. W 56’ Marcin Ciesielski, ponownie zagrywa długie podanie za obronę, Mateusz Dzikowski wybiega zza pleców stopera przyjmuje piłkę i umieszcza ją w siatce. Wydaje się, że kolejne bramki są kwestią czasu. W 65’ Michał Żatkiewicz wyczuł intencje bramkarza, który próbował kiwać naszego pomocnika. Michał wygarnął piłkę z pod nóg bramkarza Miedniewic i strzelił do pustej bramki. Chwilę później gospodarze wykorzystali nasze rozluźnienie i zdobyli bramkę honorową. Orlęta szybko się otrząsnęły, w 75’ po szybkiej kontrze wychodzimy trójką zawodników przeciwko bramkarzowi. Mateusz Dzikowski zdążył opanować piłkę przed linią końcową i podał do lepiej ustawionego Daniela Skonecznego, ten zagrał na lewą stronę do Jakuba Zaręb, który dostawił nogę i podwyższył wynik spotkania.
Pomimo dużej straty bramkowej, Miedniewiczanka nie zamierzała bronić własnej bramki. W 80’ zawodnik gospodarzy, strzela na bramkę, piłka odbija się od poprzeczki i od ziemi. Obrońca Orląt wybija piłkę, która ponownie jest dobijana przez piłkarza Miedniewiczanki, ale tym razem trafia w kolegę z drużyny, po kolejnym strzale piłka opuszcza boisko. Chwilę później Miedniewice mają kolejną okazję bramkową, ale z opresji ratuje nas Patryk Woźniak. To co nie udało się gospodarzom, udało się nam. W 86’ wyprowadzamy kontratak, Kacper Kozłowski zagrywa na lewą stroną za plecy obrońcy. Do piłki dochodzi Mateusz Dzikowski, który z przeciwnikiem na plecach, wbiega w pole karne i strzałem po długim zdobywa swoją trzecią bramkę w tym meczu. Już w doliczonym czasie gry, Mateusz Skoneczny przejmuję podanie, mija obrońcę i wpada w pole karne, skąd strzałem po długim ustala wynik spotkania na 7:1 dla Orląt.
Aura wczorajszego dnia oddaje dokładnie to co działo się na boisku. Mecz był słaby w naszym wykonaniu, bardzo chaotyczny z masą własnych, niewymuszonych błędów. Gdyby gospodarze zagrali dużo lepiej w defensywie, wynik nie byłby tak korzystny.
ZAWODNIK MECZU

Ciesielski Marcin
- Białka Biała Rawska
- Czarni Bednary
- GLKS Wołucza
- Jutrzenka Drzewce
- Juvenia Wysokienice
- Macovia Maków
- Manchatan Nowy Kawęczyn
- Mazovia Rawa Mazowiecka
- Muskador Wola Pękoszewska
- Olimpia Chąśno
- Olimpia Jeżów
- Olympic Słupia
- Orzeł Nieborów
- Pogoń Bełchów
- Pogoń Godzianów
- Unia Skierniewice
- Vagat Domaniewice
- Victoria Bielawy
- Widok Skierniewice
- Zryw Wygoda